Nieużywany akumulator szybciej ulega zużyciu. Warto pamiętać o tym podczas sporadycznego korzystania z samochodu. Jest jednak urządzenie, które może temu zaradzić.
Szkodliwy bezruch
Nie brakuje kierowców, którzy w okresie jesienno-zimowym rzadziej korzystają z samochodu. Tymczasem jednym, z najpoważniejszych niebezpieczeństw czyhających na akumulator jest zasiarczenie jego płyt. Powstaje ono podczas dłuższego postoju pojazdu, braku ładowania i rozładowywania ogniwa. Problem dotyczy nie tylko akumulatorów stosowanych w samochodach osobowych, ale również w sezonowo używanych autach i przyczepach kempingowych, na łodziach i jachtach. Oczywiście można stosować akumulatory przeznaczone do długotrwałego przechowywania i głębokiego rozładowywania, ale te wciąż pozostają bardzo drogie.
Aktywator
Najprostszym rozwiązaniem jest wyjęcie akumulatora z auta i przeniesienie go w miejsce gdzie będzie go można okresowo rozładowywać i ładować. Ale jest też i inne, mniej kłopotliwe wyjście. Możemy użyć aktywatora. Jest to mały moduł elektroniczny na stałe podłączany do ogniwa pojazdu. Moduł ten regularnie, co kilkanaście sekund generuje impuls rozładowujący. A ponieważ czas trwania tego impulsu jest bardzo krótki akumulator nie rozładowuje się za bardzo, ale to wystarczy by nie dochodziło do zasiarczenia jego płyt.

Korzyści
Szacuje się, że dzięki zastosowaniu aktywatora możliwy jest dwukrotnie dłuższy czas rozruchu pojazdu w niskiej temperaturze niż w przypadku akumulatora nieposiadającego takiego modułu.
Instalacja takiego modułu jest bardzo prosta. Dwa wychodzące z obudowy przewody podpina się bezpośrednio do zacisków klem. Aktywator dobrze jest unieruchomić przy akumulatorze za pomocą taśmy klejącej.























