W meksykańskiej tradycji koń zakorzenił się jako symbol statusu społecznego. Właściciele tych zwierząt mogli sobie pozwalać też na luksus zakupu złotych i srebrnych ozdób. XX wiek przyniósł zastąpienie poczciwych koni pojazdami, które otoczono kultem na tym samym poziomie przeistaczając je w niesamowite dzieła motoryzacji. Tak powstał Lowrider.
Terminem "Lowrider" swobodnie można określać każdy samochód z maksymalnie obniżonym nadwoziem w odniesieniu do oryginału. Podstawą jest zamontowane hydrauliczne bądź pneumatyczne zawieszenie, dzięki któremu można zlokalizować je jak najniżej to możliwe. Cały zabieg ma za zadanie stworzyć wrażenie, że auto sunie tuż nad jezdnią niczym poduszkowiec.
.jpg)
Ale lowridery to nie tylko hydrauliczne zawieszenie. W "oldschool'owej" odmianie te autka charakteryzują się oryginalnymi kolorami nadwozia z twórczymi malunkami, chromowanymi felgami oraz rozbudowanym sprzętem nagłaśniającym. Natomiast styl „newschool'owy” powstały pod koniec XX wieku to bardziej modernistyczna wersja, gdzie pojazd posiada jeden wyrazisty kolor lakieru, a główny nacisk kładzie się na wygląd wnętrza.
.jpg)
Lowriderem może stać się praktycznie każde auto. Możemy zrobić go z powodzeniem ze starego amerykańskiego krążownika jak i z typowego miejskiego europejczyka. Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia konstruktora. I obowiązuje tu jedna zasada, im bardziej kosmiczny wygląd tym lepiej.
Przerabianie takiego samochodu nie jest to tanią zabawą. Hydrauliczne zawieszenie to wydatek rozpoczynający się od 6 tysięcy PLN i zależy od ilości pomp i ich typu. Zawieszenie pneumatyczne to wydatek jeszcze większy. Do tego obowiązkowo dochodzą felgi szprychowe oraz opony z białym paskiem.
.jpg)























