Opony zimowe mają za zadanie radzić sobie w trudnych warunkach zimowych. Kilkadziesiąt lat temu wymyślono niezawodny patent na zwiększenie przyczepności kół do podłoża. Niestety stosowanie tego rozwiązania jest zabronione przez Polskie prawo.
Intensywne prace nad ulepszaniem opon zimowych trwają już dobre 60 lat. Skandynawia pół wieku temu rozpoczęła prace nad skonstruowaniem opon umożliwiających sprawną jazdę po śliskich i mocno zaśnieżonych drogach północnej Europy.
Kolcowanie
Na początku rozwiązaniem nie były specjalnie zaprojektowane bieżniki z mnóstwem nacięć na lamelkach. Te patenty zostały rozpromowane pod koniec lat 70. Dwie dekady wcześniej Skandynawowie stosowali w bieżniku opon twarde kolce, które miały za zadanie wgryzać się w lód i sprawdzały się znakomicie. Niestety to rozwiązanie wpływało nie tylko na bezpieczeństwo podróżowania, ale również na niszczenie nawierzchni dróg.
.jpg)
Opony wyposażone w kolce wciąż pozostają najskuteczniejszym rozwiązaniem. W zależności od rozmiaru i przeznaczenia opony, w jej bieżniku umieszcza się od kilkudziesięciu do kilkuset takich elementów. Każdy waży po kilka gramów i składa się ze stalowego bądź aluminiowego korpusu oraz kolca właściwego wykonanego z odpornego na ścieranie węglika wolframu. Element antypoślizgowy wystaje z opony na ok. 1 mm, a pozostałe kilkanaście milimetrów tkwi w gumie utrzymując kolec na swoim miejscu.
Rozwiązanie siejące spustoszenie
Tak okolcowane opony muszą nadawać się do użytkowania także po drogach nie pokrytych grubą warstwą śniegu. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Na szwedzkich drogach, gdzie stosowanie opon wyposażonych w elementy antypoślizgowe jest dozwolone od początku października do końca kwietnia, można zaobserwować dwie charakterystyczne smugi "wytartego" asfaltu.
Państwa, w których pozwala się na korzystanie z opon wyposażonych w kole muszą stawiać czoła gigantycznie wyższym wydatkom utrzymania dróg. Kolce powodują nie tylko koleiny, ale niszczą znaki poziome oraz polerują nawierzchnię, co w okresie letnim powoduje gorszą przyczepność. W norweskich miastach Oslo i Trondheim na pojazdy używające opon z kolcami zostały nałożone dodatkowe opłaty.
Plusy i minusy
Kierowcy, w krajach o surowych warunkach zimowych, chętnie korzystają z dobrodziejstw tego rozwiązania. Jako rekordzistę możemy tu wymienić Finlandię, gdzie opony z kolacami posiada aż 90% samochodów. Natomiast przeciwnicy "kolcowania" opon wysuwają mocny argument powstawania szkodliwych pyłów w powietrzu ze ścierającego się asfaltu i samych kolców. Jazda autem z okolcowanymi kołami wpływa też na emitowanie znacznego poziomu hałasu.
Tradycyjne zimówki przegrywają z kretesem na oblodzonej nawierzchni w porównaniu z tymi "doposażonymi". Mogą za to pochwalić się lepszymi parametrami jezdnymi na suchej i lekko ośnieżonej drodze. Zapewniają one lepsze prowadzenie i krótszą drogę hamowania dzięki większej liczbie lameli.
Tam, gdzie stosowanie opon z kolcami jest dozwolone, na wyposażone w nie pojazdy nakłada się ograniczenia w postaci mniejszej dozwolonej prędkości. Zalecane jest także założenie chlapaczy, gdyż wypadający kolec może spowodować uszkodzenie szyby samochodu jadącego z tyłu.























